Jaki typ muzyki jest uniwersalnie odpowiedni do pracy prawnika?

Marzec 24, 2017

Czy o gustach się nie dyskutuje? Chociaż w języku polskim znajdziemy frazeologizmy, z którymi chętnie podejmiemy polemikę ten jeden wydaje się być cokolwiek trafny. No bo zmuszanie kogoś do polubienia tego samego, co my, wydaje się być dosyć sprzeczne z samą ideą lubienia. Czy skoro istnieje tyle różnych gatunków muzycznych, a jeszcze więcej gustów można powiedzieć jaki typ muzyki jest uniwersalnie odpowiedni do pracy prawnika?

[…] Do pewnego stopnia – tak. Co za tym idzie raczej nie spodziewajcie się odpowiedzi w stylu “latem country, zimą rock”, ale ogólne wytyczne rzeczywiście są. Trzeba tutaj zauważyć, że cała masa naukowców z różnych stron świata do problematyki muzyki przy pracy podchodziła już od tak różnych stron, że to byłaby naprawdę porażka współczesnej nauki, gdyby wciąż nic nie było wiadomo. A konkretnie, to co wiadomo?

Kiedy music, a kiedy sound of silence?

Naukowcy zgadzają się, że o ile dobrze dobrana muzyka przy pracy może zwiększyć naszą produktywność (no i niezaprzeczalnie nastrój, ale to już wiemy i bez badań) to kiedy staramy się przyswoić dużą porcję nowych informacji muzyka może nam przeszkodzić. Co nie znaczy, że dzień, w którym studenci przeczytają ten artykuł powinien być the day the music died – już np. przy rozwiązywaniu kazusów dźwięki muzyki mogą okazać się zbawienne.

Trzeba wiedzieć, kiedy… (i co)

Dalej mamy małą nieścisłość, spór w doktrynie, chciałoby się powiedzieć. Bo z jednej strony słyszymy, że udowodniono, że muzyka może być zgubna przy bardziej skomplikowanych zadaniach, ale też przeprowadzono badania, z których wynika, że nawet podczas pracy chirurga muzyka może pomóc, no a jeżeli praca chirurga nie jest skomplikowana, to już nie wiem, co jest. Wyciągnąć jednak z tego można tezę, że muzyka przy pracy wymagającej pełnego skupienia nie powinna nas zbyt mocno absorbować. Może się tutaj sprawdzić: 

muzyka klasyczna – nie będę się tutaj produkować nt. tzw. Efektu Mozarta, gdyż swego czasu był na niego taki boom, że już chyba każdy wie, o co chodzi (ewentualnie możesz wygooglować). W każdym razie jeżeli dasz jej szansę, może to być miłość na całe życie a nawet jeśli nie czeka Ciebie taki happy end to przynajmniej brak wokalu pozwoli Ci się skupić

muzyka filmowa – jako, że zasadniczo muzyka w filmie ma być tłem dla akcji i także w większości pozbawiona jest wokalu również może pomóc w pracy. Tylko raczej nie wybieraj ścieżek do filmu, którym oddałeś swoje serce a muzyka jest dziełem John’a Williams’a czy innego Hans’a Zimmera, bo Twój perfekcyjnie zaplanowany dzień pracy upłynie na zastanawianiu się czy Snoke to tak naprawdę Darth Plagueis (w sensie mistrz Palpatine’a), czy można stworzyć dzisiaj dinozaura z DNA, które znajdziemy w zatopionym w bursztynie komarze (podpowiem: nie) a w ogóle to gdzie mój list z Hogwartu. Postaraj się wybierać muzykę, której będziesz mógł powiedziedzieć You don’t own me

muzyka relaksacyjna – znam osobę, która mówi, że są tylko dwie rzeczy na świecie, które potrafią wyprowadzić ją z równowagi: korki na autostradzie i muzyka relaksacyjna. Znam również osoby, które naprawdę potrafią się przy takich dźwiękach odprężyć i nabrać energii. Wniosek z tego taki, że zależy od człowieka, ale skoro jest sporo głosów mówiących, iż taka muzyka pomaga się skupić to polecamy Wam przetestować na własnej skórze.

Umówmy się – w pracy nie zawsze potrafimy zmusić się do jakiejkolwiek koncentracji, gdyż czasami po prostu nas to przerasta, bo na przykład Sen się skończył, ale nie minął czy też you can’t see no reason ‘cause there are no reasons  – you don’t like mondays. Wtedy muzyka może przyjść nam z pomocą równą kawie (yeah science!). Wtedy to przydadzą się nam mocne, dobrze znane kawałki, które pobudzą i zmobilizują do działania. Ale uwaga! 

Easy come easy go, little high little low – nie polecamy się zbyt dużej dawki takiej muzyki w czasie pracy, gdyż takie dźwięki zaaplikują na tyle silne bodźce Twojemu organizmowi, że prawdopodobnie szybko padniesz. 

Arystoteles podobno powiedział, że muzyka łagodzi obyczaje i o ile jeśli zestawimy tę frazę z pogo na koncertach to prawdopodobnie uda nam się obalić samego Arystotelesa, ale jeśli zestawimy ją z odpowiednio dobraną muzyką i pracą zespołową to wcale nie będzie taka nieaktualna. Co ciekawe muzyka może nie tylko sprawić, że będzie się nam dobrze pracowało w zespole, ale w ogóle nas do tego zachęcić. Na co wtedy warto postawić? Stary, dobry pop powinien zdać egzamin. 

Kolejnym zbawiennym wpływem muzyki może być “zajawka prywatności”

O co chodzi? O sytuację, gdy nie masz własnego biura, tylko np. pracujesz w tzw. open space’ie. Muzyka, którą sam wybierzesz może być Twoją ucieczką od wszechobecnego zgiełku. Tylko ważna sprawa: zainwestuj w słuchawki! Ja rozumiem, że kiedy słuchasz muzyki, możesz być na chwilę we własnym świecie and nothing else matters, poza tym wierzę, że słuchasz mega świetnych dźwięków, ale zaufaj mi WE DON’T NEED NO EDUCATION! Poza tym słuchawki naprawdę perfekcyjnie Cię wyizolują i pozwolą się skupić. Tylko też bez przesady. Jeżeli dzielisz biuro z np. czterema innymi osobami może ustalcie wspólnie jakiś kompromis – to powinno Ci umilić współpracę i może też pomóc przełamać pierwsze lody. Jasne, zawsze możesz i w takiej sytuacji pójść w słuchawki, ale uważaj – nie doprowadź do sytuacji, gdy Twój kumpel z pracy to just somebody that you used to know.

Nietzsche stwierdził kiedyś, że życie bez muzyki jest błędem. Muszę przyznać, że z niczym, co powiedział Nietzsche nie zgadzam się tak bardzo, jak z powyższym zdaniem. Efekty tej wiary macie przed oczami i mam ogromną nadzieję, że niezależnie od tego, jakie życiowe błędy staną się waszym udziałem – ten jeden nie.

Zuzanna Perska